Po przerwie

Otóż, tak.. Oto JA, wróciłam po długiej przerwie i nawet chyba coś napiszę ;)

W moich doniczkach zdarzyło się naprawdę wiele, wszystko co ważniejsze zostało uwiecznione na zdjęciach, ale zebrała się ich taka ilość, że ja się już sama w nich gubię. Więc zamiast fotek poniżej szczegółowy opis co się działo w poszczególnych skrzynkach :)

Czyli - Kolejno Odlicz, i:

Doniczka nr 1, czyli buraki z groszkiem. Hmm, jak można było się spodziewać buraczki rosły pięknie, aż któregoś dnia zajrzałam do nich, a one wszystkie się położyły. I jak poprzednio.. zwątlały i zdechły. Groszku było z dwóch nasionek, przebił się pięknie na zewnątrz solany, piękne zielone liście miał i oczywiście kilka kwiatków, z których potem wyszły strączki. Strączki niestety uschły zanim je spróbowaliśmy.. chyba zbyt długo je tam trzymaliśmy. Ale - wszystko ze skrzynki zostało usunięte i obecnie okupowane jest przez zieleninkę: trybułę kędzierzawą, natkę i koper.

Doniczka nr 2, czyli groszki i por. Groszki jak i w poprzedniej - pięknie wyrosły, cudownie pięły się po macie, miały wspaniałe zielone łodyżki, listeczki i strączki. Wyglądały smakowicie.. dopóki nie uschły. Generalnie chyba jednak zbyt mało słońca dla nich. Por z kolei wypuścił się po troszku, ale coś mu nie służyło, albo temperatura, albo wilgotność tak na mój gust. Wychodziły kiełeczki, a potem więdły i tyle. Tę doniczkę też  opustoszyłam. Kilka dni temu wsadziliśmy tam... ziemniaczki :)

Doniczka nr 3, czyli rzodkiewa i seler. Rzodkiewa jak zawsze - urosła i tyle. Liście jej wyrosły... Seler - ANI jednego kiełka. Zero. Nul. Wkurzyły mnie, to wyrwałam je doszczętnie, znaczy to co wyszło. Przerzuciłam ziemię, żeby się spulchniła, wniosłam skrzynkę do domu, postawiłam przy słonecznym oknie i zapełniłam buraczkami i selerem.

Tyle w telegraficznym skrócie. Kolejne odsłony w następnych odcinkach :)